Jeśli edukacja to trochę niewygodnej prawdy.

Strona 2 z 3

Jedwabnik 15-06-18 13:01

Żyd Herman Rosenblat jako dziecko był więziony w obozie koncentracyjnym na terenie okupowanej Polski. W latach 90-tych napisał historię o tym, że życie uratowała mu żydowska dziewczynka, która regularnie podchodziła pod płot obozu i przynosiła mu jabłka, ratując mu w ten sposób życie. Potem losy wojenne ich rozdzieliły. Po latach Rosenblat umówił się na ,,randkę w ciemno" organizowaną przez żydowskie biuro matrymonialne, i kogo tam spotkał? Tę samą niewiastę.
No taki niesamowity zbieg okoliczności, że ktoś mógłby pomyśleć, ze to wszystko jedna wielka ściema, a Rosenblat to żałosny, pazerny oszust, grający dla sławy i kasy tragedią własnego narodu. Ale nieee!
Do swojego telewizyjnego programu zaprosiła tę uroczą parę sama Oprah Winfrey, najbardziej wpływowa postać w amerykańskim show-bizie. I to zaprosiła dwa razy. Ach, ileż wzruszeń tam było...! Ileż łez! A przecież taka ikona amerykańskiego ,,dziennikarstwa" jak Oprah nie zaprosiłaby do swojego programu byle oszustów szukających forsy i sławy, prawda?
W wywiadzie dla jednej ze stacji telewizyjnych, para staruszków siedzi na kanapie. Żona patrzy na męża i opowiada: ,,Był wysoki i przystojny." ,,Nadal jestem przystojny!" - odpowiada dziadzio. ,,Jesteś, jesteś!" - uśmiecha się kobieta. Herman dostaje nawet buziaka na wizji. Urocza para! Zakochańce!
W programie Oprah (która sama o sobie mówi, że jest w niej ,,więcej chasydzkiego Żyda, niż myślała"), Roma opowiada: ,,Przychodziłam codziennie, przynosiłam mu jabłka i kawałek chleba, i mówiłam: do jutra!". Kamera robi zbliżenie na dłonie małżonków. Głaszczą się podczas wywiadu. W innym momencie Herman nagle wstaje, klęka przed Romą i odnawia przysięgę małżeńską. Oprah płacze, publika klaszcze i ze wzruszenia robi pod siebie. Oprah (amerykańska Kuba Wojewódzki) stwierdza: ,,To najpiękniejsza ze wszystkich miłosnych historii, jakie opowiedzieliśmy w tym programie". Emocjonalna nirwana w wersji live.
Wielka wytwórnia filmowa zaklepała sobie prawa do ekranizacji historii, za 25 milionów dolarów.
Nagle wielkie bum. Jeden historyk odkrył, że Roma nie mogła przynosić jabłek pod bramę, o której mówili, drugi niedługo później dodał, że byłoby to o tyle trudne, że dziewczynka przebywała wtedy... 300 kilometrów od obozu, w którym więziono Rosenblata. Spacerować codziennie po 300 kilosów w jedną i 300 kilosów w drugą mańkę, i jeszcze mieć czas i siły żeby jabłek nazrywać, to trzeba mieć krzepę.
Prawdą była taka, że Rosenblat jako dziecko przebywał w obozie, ale nigdy w czasie wojny nie spotkał się z kobietą, którą poznał później podczas randki w ciemno, więc cała ta wyciskająca łezki otoczka to godna hieny ściema, mająca uatrakcyjnić ich biografię i nadać jej finansowej, namacalnej wartości. Przy okazji za to wyszło na jaw, że rodzice Romy zostawili jedną ze swoich córek na śmierć, bo miała zbyt żydowski wygląd. Oprah nie zrobiła NIC, żeby zweryfikować czy ich historia jest prawdą czy bzdurą wymyśloną na kolanie.
Rosenblat złamał się. Przyznał się do manipulacji. Jego rodzony syn przyznał, że ojciec zrobił to wszystko dla pieniędzy. Mało brakowało, a światowa kinematografia wzbogaciłaby się w kolejny filmowy gniot, równie zakłamany jak żenująca propagandówka Wajdy o ,,bohaterze Wałęsie" albo antypolskie gnioty żydowskiej reżyserki, Agnieszki Holland.
- Dlaczego pan to zrobił? Dlaczego wcisnął pan tak wielkie kłamstwo tak wielu ludziom, i utrzymywał je pan tak długo? - zapytał w telewizji dziennikarz
- To nie było kłamstwo - odparł Herman. - To byłem ja w mojej wyobraźni. A w mojej wyobraźni, w moim umyśle, wierzyłem w to. Nawet teraz w to wierzę, że ona tam była i podawała mi jabłka.
- Jak może pan twierdzić, że to nie było kłamstwo, skoro to nie była prawda i pan o tym wie?
- Tak, to nie była prawda. Ale w mojej wyobraźni, to była prawda.
Rosenblat dodał, że niczego nie żałuje, i nie jest mu wstyd z powodu tego co zrobił.
Gross identycznie widzi swoją antypolską misję. Gdyby zapytano go wprost (podkreślam: GDYBY, bo funkcjonariusze postesbeckich mediów nigdy go w ten sposób nie przyprą do muru, a w innych mediach nie wystąpi), dlaczego gdy miał do wyboru wersję wydarzeń podawaną przez obiektywnych świadków i wersję podawaną przez żydowskich komunistów i NKWD-owskich szpiclów, wybierał tę drugą, albo dlaczego nasycił swoje antypolskie paszkwile w tak ogromne dawki kłamstw, niedomówień, sytuacji wręcz goebbelsowsko wyciągniętych z kontekstu i rekordowo wybiórczo podawanych faktów, maksymalnie wybielających Żydów i Niemców przy maksymalnym oczernianiu Polaków - to myślę, że jego linia obrony byłaby identyczna.
,,To nie były kłamstwa. To była prawda w mojej wyobraźni. A w mojej wyobraźni, w moim umyśle, wierzyłem w to. Nawet teraz w to wierzę, że źli Polacy mordowali niewinnych Żydów, a Niemcy to w sumie głównie stali z boku, przyglądali się i palili papierosy. Tak, to są wszystko bzdury, chore urojenia mojego pogmatwanego umysłu. Ale w mojej wyobraźni, którą sprzedaję moim zmanipulowanym odbiorcom, to jest prawda."

Jedwabnik 26-06-18 21:20

9 kwietnia 1948 roku, trzy lata po wyzwoleniu obozu w Auschwitz.

Do małej miejscowości Deir Yassin, zamieszkałej przez około 700 Palestyńczyków, wdziera się oddział ponad 100 uzbrojonych Żydów. Zaczyna się - trwająca dwa dni - masakra na cywilach.

Pułkownik izraelskiej armii, który dotarł na miejsce rzezi tuż po jej zakończeniu, pisał w raporcie: ,,W kątach pokojów widzieliśmy martwe ciała. Prawie wszyscy zabici byli starcami, kobietami lub dziećmi." Oficjalny przedstawiciel Czerwonego Krzyża - Jacques de Reynier - poinformował, że zastał na ulicach ponad 200 ciał, wiele z odciętymi głowami, lub zupełnie rozczłonkowanych. Niektóre - z odciętymi genitaliami. W domach widział ciała ofiar zastrzelonych, rozerwanych granatami i zadźganych nożami. Zapamiętał zwłaszcza zwłoki kobiety w 8 miesiącu ciąży, zastrzelonej strzałem w...

...brzuch.

,,Kiedy już miałem wychodzić, usłyszałem coś jakby westchnienie. Zacząłem rozglądać się wokół, szukać między trupami, aż natrafiłem na małą, ciepłą stopę. Należała do 10-letniej dziewczynki, rozerwanej granatem ręcznym, ale wciąż jeszcze żywej."

Żydowski historyk Benny Morris dodał, że doszło do wielu gwałtów - żydzi gwałcili nawet małe dzieci, po czym mordowali je z wyjątkową brutalnością.

Mordów dokonały dwie żydowskie bojówki - Irgun i Lehi. Dowódcą Irgun był Menachem Begin, który nazwał masakrę dokonaną przez swoich podwładnych ,,wspaniałym aktem podboju" i wzorem do naśladowania. Napisał do swoich podkomendnych: ,,Powiedzcie swoim żołnierzom: przeszliście do historii Izraela swoim atakiem i podbojem. Podążajcie tą drogą aż do ostatecznego zwycięstwa. Tak jak w Deir Yassin, tak i wszędzie indziej - będziemy atakować i razić naszych wrogów. Boże! Boże! Ty nas wybrałeś do podboju."

Jednym z dowódców drugiej zbrodniczej organizacji był Yitzhak Shamir, znany ze skrajnie antypolskich wystąpień i teorii, że ,,każdy Polak wysysa antysemityzm z mlekiem matki".

Ktoś powie: ,,oj tam, oj tam. To tylko bojówki żydowskie, a nie oficjalna armia Izraela. Izrael i żydzi nie mogą brać odpowiedzialności za jakieś tam swoje bojówki".

No, jest tylko jeden mały, malutki detalik.

Zarówno Menachem Begin jak i Yitzhak Shamir dostąpili po tych wydarzeniach zaszczytu pełnienia funkcji... PREMIERA IZRAELA.

Shamir w dodatku w 2001 roku dostał nagrodę ,,Israeli Prize" - najważniejszą izraelską nagrodę państwową za wyjątkowy wkład w życie narodu Izraela.

Menachem Begin w 1978 roku - na 30-lecie masakry, w której ucinano cywilom genitalia i gwałcono dzieci - otrzymał Nagrodę Nobla. Muszę dodawać, że Pokojową?

Po ulicy imienia Begina możesz pospacerować między innymi w Tel Awiwie. Ale po co miałbyś szukać tak daleko, skoro możesz przespacerować się na Uniwersytet Warszawski, gdzie od 2001 roku znajduje się poświęcona mu tablica pamiątkowa?

To tylko jeden z bardzo wielu dokładnie udokumentowanych przykładów ludobójstwa żydów na innych narodach.

A my dalej pozwalamy sobie zamykać gęby tematem Jedwabnego, gdzie jest 100 razy więcej znaków zapytania niż kropek czy wykrzykników.

Bo prezydent Polski Kwaśniewski (reprezentujący przy Okrągłym Stole stronę komunistyczną) przeprosił w imieniu polskiego narodu za ,,polską zbrodnię".

Opierając się na wersji wydarzeń przedstawionej przez syna żydowskiego komunisty, cytującego w swoich książkach żyda z NKWD.

Głupota, naiwność, bierność, tchórzostwo w debacie o historii własnego narodu.

TEGO powinniśmy się jako Polacy wstydzić, a nie tego, co w swojej pedagogice polskiego wstydu narzuca nam na chama zdesperowana ,,Gazeta Wyborcza".

Lex 01-07-18 14:17

Ty ścinawski naziolu, wiesz co cytujesz z faszystowskiej prasy?

Jedwabnik 02-07-18 23:41

Kwiecień 1990, kilka miesięcy po, hehe, ,,upadku" komuny w Polsce, powstaje komisja do badania esbeckich akt. Wniosek o jej powołanie składa Henryk Samsonowicz (25 lat w PZPR).

Komisja, znana później jako ,,Komisja Michnika", składa się z czterech osób, z czego... trzy są pochodzenia żydowskiego.

Andrzej Ajnenkiel, 22 lata w PZPR, sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej w komunistycznym Instytucie Historii.

Jerzy Holzer. 31 lat w PZPR (rekordzista w tym składzie). Uczeń Żanny Kormanowej, działaczki komunistycznej należącej do Marksistowskiego Zrzeszenia Historyków. W latach 60-tych współpracował z wywiadem PRL. Idealny człowiek do wpuszczenia go by grzebał w esbeckich aktach. Jego synek Ryszard - oczywiście w ,,Gazecie Wyborczej".

Bogdan Kroll - praca w zarządzie komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej.

No i Adam Michnik. Jego przedstawiać nie trzeba, ale zawsze warto przypomnieć - syn żydowskich działaczy komunistycznych, w młodości związany w komunistycznym harcerstwem. Z komuną zaczął walczyć DOPIERO, kiedy komuna zaczęła walczyć ze swoimi dotychczasowymi sojusznikami, takimi jak tatuś i mamusia Adasia.

Szanowna komisja dostała na wyłączność swobodny dostęp do esbeckich akt. Grzebali sobie do woli. NIKT ICH NIE KONTROLOWAŁ. NIE SPORZĄDZONO ŻADNYCH NOTATEK DOTYCZĄCYCH TEGO KTÓRE TECZKI SPRAWDZALI, JAK DŁUGO JE PRZETRZYMYWALI, CO Z NIMI ROBILI.

Mogli robić sobie z nimi co chcieli - wyrywać, niszczyć, palić, podcierać się nimi.

Na koniec sporządzili dla motłochu jakąś ogólnikową notatkę, stwierdzili jakieś braki, i już. Proces dekomunizacji zakończony. Potem ci sami ludzie nazywali ,,nikczemnym" chęć grzebania w tych archiwach przez innych ludzi. My już sobie pogrzebaliśmy i wystarczy. Proszę się rozejść.

Wyobrażam sobie, że potem Michnik krztusił się ze śmiechu widząc, że takie tłumaczenie wystarcza temu zmanipulowanemu narodowi.

Propagandowa trucizna zadziałała perfekcyjnie.

Ząb zatruty, można było przystępować do usuwania nerwu.

Lex 03-07-18 10:04

Brawo "Jedwabnik" - katopislamski ortodoks od pisania na nowo historii.
Zastanawia mnie jedno, dlaczego jesteś teraz taki odważny. Trzeba było razem z ks. Bogdanem K. wzniecić insurekcję przeciwko brzydkiej PZPR. Dzisiaj byłbyś noszony na rękach jako WYKLĘTY.
Ot duractwo w czyste postaci. Na taki motłoch liczy Kur(w)ski swoją TVParch, ojciec Grzyb z Torunia, GP i jej tłuszcza.

Dominus 03-07-18 10:23

Czytając wypociny nazisty Jedwabnika, jestem przekonany, że dekretynizacja tegoż będzie procesem długim, i niepewnym co do skutków.
Jak sadzicie, podglebie antysemickie u Wolaków ma jakieś racjonalne wytłumaczenie?
Czy tylko to braki w edukacji, indoktrynacja sukienkowych, frustracja nieudaczników życiowych.

Jedwabnik 03-07-18 11:04

Lex, czerwony obrzezańcu prawdziwa udokumentowana historia kuje w oczy. Tego nie zmienisz swoim skowytem.

Lex 03-07-18 11:40

Jedwabnikowi-naziolowi Kupa Mięci (chyba ku pamięci);

Maria Nurowska stworzyła listę polityków PiS zasłużonych PZPR – owi

Znana polska pisarka Maria Nurowska, w odpowiedzi na autoryzowaną, przez Pawła Kukiza listę członków PO, którzy kiedyś należeli do PZPR, opublikowała podobne zestawienie, ale dotyczące członków Prawa i Sprawiedliwości. Jak to sama określiła : „Na pohybel zdrajcom”. Maria Nurowska na początku swojej publikacji wyjaśnia, że przecież w PRL – połowa rodaków miała pezetpeerowskie legitymacje i w gruncie rzeczy nie widzi w tym nic złego, zwłaszcza, że inaczej człowiek był spychany na margines życia publicznego i zawodowego. „Ale Prawo i Sprawiedliwość urządza polowanie na czarownice, skoro tak, niech najpierw oczyści swoje szeregi!”– postuluje pisarka.
U nas takim prostakiem jest Jedwabnik, wyjatkowo karczemna i 3,14Sdnięta postać.

Sama jest wnuczką polskiego arystokraty, córką legionisty i członkini Armii Krajowej. Obecnie należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Kogóż to pani Maria umieściła na swojej 26- osobowej liście?

"1. Andrzej Kryże – Wiceminister Sprawiedliwości IV RP- członek PZPR do jej końca. Skazywał działaczy opozycji w stanie wojennym.

2. Wojciech Jasiński – Minister Skarbu IV RP, członek PZPR w latach 1976-1981, szef Wydziału Spraw Wewnętrznych w Płockim Urzędzie Miasta, przybudówki SB. Zasłynął umorzeniem milionowych długów PC, byłej partii Jarosława Kaczyńskiego.

3. Karol Karski (PiS) – działacz władz centralnych socjalistycznego ZSP na Wydziale Prawa i Administracji UW. Pod koniec lat 80 startował z poparcia PRON (organizacji utworzonej przez PZPR w stanie wojennym) w wyreżyserowanych i sfałszowanych przez komunistów wyborach do rad narodowych.

4. Andrzej Aumiller – Minister Budownictwa IV RP, zasłużony komunista, wieloletni członek PZPR.

5. Anna Kalata – Minister Pracy i Polityki Społecznej IV RP. Członek PZPR jak i SLD, a dalej w Samoobronie.

6. Zbigniew Graczyk – Wiceminister Gospodarki Morskiej IV RP – przez 20 lat należał do PZPR będąc między innymi członkiem jej Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie. Był również w kierownictwie nomenklaturowej spółki Interster, która była folwarkiem partyjnych dygnitarzy, m. in. Sekuły i Rakowskiego.

7. Marek Grabowski – Wiceminister Zdrowia IV RP (członek PZPR i SLD) dzięki rekomendacji SLD był zastępcą głównego inspektora sanitarnego w rządach Leszka Millera i Marka Belki.

8. Ewa Sowińska – Rzecznik Praw Dziecka IV RP. W latach 1977-1980 należała do PZPR.

9. Krzysztof Zaręba – Wiceminister Środowiska IV RP, były członek PZPR, od 2005 roku w Samoobronie.

10. Bogdan Socha – Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej IV RP – był do samego końca członkiem PZPR.

11. Romuald Poliński – kolejny Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej IV RP. Przez wiele lat członek PZPR, a w rządach SLD doradca ministra Kołodki.

12. Maciej Łopiński – Rzecznik Prezydenta IV RP; w okresie 1975 – grudzień 1981 należał do PZPR.

13. Ryszard Siewierski – Zastępca Komendanta Głównego Policji IV RP – członek PZPR do końca (1990).

14. Stanisław Kostrzewski – od 25.02.2006 skarbnik i finansista PiS – był aktywnym członkiem PZPR do końca jej działalności.

15. Henryk Biegalski – nominowany na szefa Centralnego Zarządu Służby Więziennej IV RP, był członkiem PZPR od 1969 r. do końca lat 80.

16. Jerzy Bahr – 19.05.2006 mianowany ambasadorem RP w Moskwie. W latach 1976 – 1980 w randze I sekretarza pracował w Ambasadzie PRL w Bukareszcie. Do stanu wojennego był członkiem PZPR.

17. Krzysztof Czabański – mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia S.A. – były dziennikarz m.in. „Sztandaru Młodych” i „Zarzewia”. W latach 1967-1980 należał do PZPR.

18. Stanisław Podlewski – mianowany 17.07.2006 dyrektorem departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa – należał do PZPR do końca jej istnienia.

19. Marcin Wolski – 21.07.2006 mianowany został dyrektorem I programu PR – od 1975 roku do końca był w PZPR, będąc m.in. sekretarzem POP w PR. Od 11 lipca 2016 dyrektor TVP2 (przyp. red.)

20. Jan Sulmicki – kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, zgłoszony 11.12.2006 przez Kaczyńskiego – były aktywista PZPR w SGPiS (obecnie SGH), także w stanie wojennym.

21. Janusz Kaczmarek – szef MSWiA, prokurator krajowy z ramienia PiS – Członek PZPR od 1986 r.

22. Piotr Cybulski – poseł PiS. Były członek ZSMP i PZPR.

23. Aleksander Chłopek – poseł z Gliwic. Członek PZPR od roku 1978. W latach 80. był członkiem egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR.

24. Halina Molka – posłanka na Sejm RP V kadencji. Były członek PZPR. Od 23 sierpnia 2007 posłanka PiS.

25. Stanisław Piotrowicz – W 1978 rozpoczął pracę w Prokuraturze Rejonowej w Dębicy, następnie w 1980 został przeniesiony do Prokuratury Wojewódzkiej w Krośnie, na początku lat 80. przeniesiony do Prokuratury Rejonowej w Krośnie. Od 1978 należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był członkiem egzekutywy PZPR w Prokuraturze Wojewódzkiej i Rejonowej w Krośnie.

26. Katarzyna Łaniewska– W czasie studiów należała do socjalistycznej organizacji młodzieżowej ZMP, donosiła na kolegów. Następnie należała do PZPR."

Nie zapomnij o Janie Pietrzaku, tow. Janie Pietrzaku - hagiografie PiS-dusiów.

Jedwabnik 10-07-18 7:41

Mietek Grocher. Ocalony z holokaustu. Przeżył 9 nazistowskich obozów koncentracyjnych. W Majdanku przeżył bo zorientował się, że idzie do komory gazowej, a strażnicy akurat się zagadali, więc się wycofał i już. Dorosłe życie poświęcił w Szwecji na chodzenie po szkołach i opowiadanie o swoich przeżyciach, zarobił też na swojej biografii. Oczerniał Polskę i Polaków, opowiadał szwedzkim dzieciom o polskim antysemityzmie i polskich strażakach, którzy nie chcieli gasić pożaru w żydowskim getcie.

Misha Defonseca. Ocalona z holokaustu. Miała 2 lata gdy wybuchła wojna. Jej rodziców aresztowano. Kilkulatka przeraczkowała więc przez całą Belgię, potem - niezauważona - przedarła się przez Niemcy, i dotarła aż do Polski. Trochę pomieszkiwała w lesie, gdzie chroniła ją zaprzyjaźniona wataha wilków. Miała wprawdzie po drodze jeden incydent, gdy zaatakował ją niemiecki żołnierz, ale spokojnie, sprawa zakończyła się happy-endem. 6-latka zamordowała go. W dorosłym życiu zarobiła fortunę na swoich wspomnieniach. I nic dziwnego - nie każdemu w dzieciństwie życie ratowały wilki albo rekiny.

Joseph Hirt. Ocalony z holokaustu. Aresztowany przez nazistów, wysłany do Auschwitz, tam miał do czynienia z doktorem Mengele. Uciekł z obozu pod drutem kolczastym. Przed wojną siedział blisko Hitlera na trybunach stadionu w Monachium podczas igrzysk.

Co łączy tę trójkę?

Wszyscy są pazernymi oszustami, żerującymi na ludzkiej tragedii i robiącymi biznes na ohydnych kłamstwach.

Kłamstwa Hirta zdemaskował amerykański historyk Andrew Reid. Hirt przyznał się, że lata jego wizyt w szkołach i opowiadanek przestrzegających przed holokaustem i antysemityzmem, były oparte na jednym wielkim kłamstwie. Tatuaż obozowy, którym dumnie świecił przed oczami dzieciom w szkołach i dziennikarzom, machnął sobie po wojnie. Tłumaczył: ,,Chciałem zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby zapobiec zapomnieniu prawdy o ludzkim życiu i śmierci w Auschwitz." Czyli ów Żyd był TAK zdeterminowany by walczyć o prawdę, że postanowił kłamać dla niej całymi latami.

Książkę Mietka Grochera przeczytał urodzony w polsce (działający w Szwecji) historyk Artur Szulc, który zauważył, że duża część biografii Grochera została zerżnięta na zasadzie kopiuj-wklej z fikcyjnej książki Leona Urisa: ,,Mila 18", wydanej w 1961. Pomijając, że w innych fragmentach Grocher mijał się z faktami historycznymi.

A co do Defonseki, to wydawałoby się, że chyba tylko wyborcy Platformy mogli łyknąć w historyjkę o dziewczynce swobodnie przemierzającej w czasie wojny pół Europy, chronionej przez wilki i mordującej żołnierzy. A jednak, książka została przetłumaczona na 18 języków, zanim przyłapana na kłamstwach autorka przyznała się, że wszystko to sobie wymyśliła.

Także tego.

Asdf 17-07-18 13:37

"Mam tylko jedno pytanie - co się stało z oprawcami czy ich rodziny wiedzą jak ich ojcowie, matki, dziadkowie wprowadzali Socjalizm do Polski? Ile osób musieli torturować, skazać, zabić aby się to powiodło? Przeczytajcie proszę uważnie ten tekst poniżej aby zrozumieć słowa Pileckiego "Oświęcim przy nich to była igraszka"."
Karcer suchy, karcer mokry, tunel śmierci, miejsce wykonania egzekucji na Witoldzie Pileckim...

Byłam tam dzisiaj. Pawilon X. "Pałac cudów". Podziemia.
Nie mam swoich zdjęć stamtąd. Sparaliżowało mnie tam. Nawet mi przez myśl nie przeszło żeby wyciągać aparat.
Auschwitz - każdy zna, każdego przeraża. Ale kto zna pawilon X? Przecież "przy nich Auschwitz to była igraszka"...
Na Rakowieckiej wyrywanie paznokci było jedną z najlżejszych tortur...
Nawet dramatyczny epizod z Powstania Warszawskiego blednie przy tym, w co zamieniły się te mury po wojnie. Zdawałoby się po piekle. Piekło przyszło dopiero później.
Wraz z nowym okupantem. To znaczy wyzwolicielem.
Potrafili zadbać o to, by 7 na 10 kobiet po przesłuchaniach w "pałacu cudów" nigdy nie mogło mieć dzieci. Wiecie jak? Nie chcecie wiedzieć...
Wielkość tak zwanej "pojedynki" jest zastraszająca - 150 cm wysokości, 50 cm szerokości i 50 cm głębokości. Izolowane osoby tkwiły tam w półprzysiadzie, nie będąc w stanie wykonać żadnego ruchu. Na podłodze karceru, która w tej chwili jest zabetonowana, prawdopodobnie znajduje się kratka, która zmuszała zamkniętych do stania na krawędziach stóp. W takiej izolatce Żołnierz Wyklęty był zamykany nawet na kilkanaście dni. - Wszedłem do tego pomieszczenia. To była męczarnia. Osoba, którą tam trzymano, po zakończeniu izolacji nie mogła wyjść normalnie. Ona po prostu wypadała - relacjonuje Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W takiej sytuacji był m. in. major Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", którego po pobycie w karcerze wyniesiono do celi, ponieważ nie był w stanie samodzielnie się poruszać.
"Pałac cudów" władza ludowa wybudowała specjalnie w celu prowadzenia w nim przesłuchań. Został zbudowany ponieważ hałasy z przesłuchań w bloku więziennym były "dość głośne" i źle wpływały na resztę aresztowanych. Nieoficjalnie nazywano go Pałacem Cudów, ponieważ działy się tam cuda.
Wyroki śmierci. Strzał w tył głowy. W tunelu śmierci. Tam, gdzie dzisiaj kończą się schodki była kiedyś ściana. Za nią znajdowała się cela. Sucha cela. Zamurowana z każdej strony. Bez dostępu światła. Więzień zamykany był tam na kilkanaście dni. Bez jedzenia. Siedział w ciemnej i zamurowanej celi we własnych fekaliach...
A tuż obok cela mokra. Więzień przywiązany łańcuchami do ściany po obu stronach (tak żeby nie mógł usiąść) stał do kolan w fekaliach spływających tam z całego więzienia...
W lato zamurowywano okno żeby było jeszcze bardziej gorąco. W zimę usuwano cegły z okna żeby było jeszcze bardziej zimno.
Dziś było tam jeszcze bardziej przerażająco niż na powyższym zdjęciu, jakie znalazłam w internecie - na podłodze było dużo błotnistej wody...
Mokra cela była naprawdę mokra i brudna...
Łatwiej było sobie to wszystko wyobrazić...

Hmmm zastanawiam się do czego mi jest potrzebne odwiedzanie miejsc kaźni...
Ja niczego nie kwestionuję.
Dlaczego przymusowo nie przeczołga się tamtędy np. komunistów, neokomunistów, neonazistów i innych wynalazków?
Dlaczego wszyscy politycy obowiązkowo przed zaprzysiężeniem nie są tam zabierani?
Może wtedy lepiej zdawaliby sobie sprawę z tego ile Polska musiała przejść żeby być Polską, ile Polacy musieli przejść żeby być Polakami...




Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://scinawa.istrefa.com

istrefa gmina Ścinawa | istrefa powiat Lubin | istrefa dolnośląskie | istrefa Polska

Ścinawa - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat Lubin, województwo dolnośląskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 59-330


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem