Jeśli edukacja to trochę niewygodnej prawdy.

  Zainteresuj tematem więcej osób:


Strona 3 z 7

Gość 02-08-18 21:27

,,Kiedy otworzyłem drzwi zauważyłem dwóch ludzi z bronią w ręku. Jednym z nich był funkcjonariusz UB - Światło. Założono mi kajdanki na ręce i odwieziono czarną limuzyną do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Strzeleckiej w Warszawie. Samochód zatrzymał się w podwórku, przy gmachu Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Strzeleckiej - na Pradze. Zostałem zaprowadzony do specjalnego pokoju śledczego, który szybko zapełnił się ubowcami w polskich mundurach wojskowych. Rozmawiano tylko po rosyjsku. Na pytania zadawane przez Światło - szefa wojewódzkiego UB - początkowo nie odpowiadałem. Byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki. Opanowała mnie apatia a przed oczami stanęła groźba śmierci. Światło - żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeśli nie podam swego miejsca zamieszkania - strzeli mi w łeb! Zdałem sobie sprawę, że gra nie jest warta świeczki, a poza tym nikt nie znał mojego adresu i nawet wydając go - nikogo nie narażę.

Po namyśle podałem swoje miejsce zamieszkania, jak również kilka punktów na ich żądanie - już dawno "spalonych". Światło przyprowadził Halickiego - kierownika sekcji śledczej, który również był żydem. ten rozpoczął przesłuchanie w obecności kilku Sowietów w polskich mundurach. Badanie trwał 3 dni i 3 noce bez przerwy. Oficerowie ubowscy zmieniali się dość często, do nich stale dochodzili inni, oglądali mnie lub zadawali pytania. Szczególnie brutalnie odzywał się jeden z nich. Groził mi karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego por. Łojki - był to sam Różański, zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa. W takiej sytuacji i wśród tej zgrai żydowskiej - byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie. Po trzech dobach badania byłem tak zmęczony, że nie pamiętałem co mówię i jakie mi zadawano pytania."

(porucznik Mieczysław Grygorcewicz)

Z cyklu: ,,mądrzejsze jest nie wspominać o tem".

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 22-08-18 23:10

Cześć, jestem Razprozak i jeśli pozwolicie, udzielę wam lekcji historii. :) Mentorski, bufoniasty ton, od którego zacząłem ten wpis, to tylko ironia, bo lekcję, którą zamierzam wam ,,udzielić", sam poznałem dopiero... dziś rano. I mam przeczucie graniczące z pewnością, że 90% z was w ogóle o niej nie słyszało (tak jak ja dotąd), a 99% nie znało szczegółów, które tu podam. Z prostej przyczyny - w szkołach o tym jak nie uczyli, tak nie uczą. Bo prawda historyczna jest cholernie niepoprawna politycznie.

---

Jest rok 1914, zaczyna się I Wojna Światowa. Do pięknego miasta Kalisz, znajdującego się wówczas w granicach zniewolonej Polski (czyli tak zwanego Królestwa Polskiego, sztucznego tworu pod pełnym zwierzchnictwem Cesarstwa Rosyjskiego), podchodzą wojska niemieckie. Stacjonujące w mieście wojska rosyjskie podpalają i niszczą strategiczne budynki, po czym wycofują się, bez walki. Kalisz przez kilka godzin jest faktycznie polskim miastem, zarządzanym przez Polaków.

Stopniowo, najpierw nieśmiało, zaczynają się jednak pojawiać Niemcy. Upewniwszy się, że w mieście nie ma Rosjan, wkraczają już bez oporu i przejmują dowodzenie nad miastem i jego cywilną ludnością. W nocy pada strzał, robi się zamieszanie, nie wiadomo kto kogo zaatakował. Według niektórych relacji, pijani niemieccy żołnierze nie rozpoznali się na ulicy i zaczęli strzelać się między sobą. W każdym razie - zaczyna się strzelanina. Ginie ponad 20 Polaków - większość z nich zastrzelona w swoich domach. Następnego dnia niemiecki komendant wprowadza ,,stan wojenny", nakłada na mieszkańców haracz, wprowadza godzinę policyjną, wydaje całą serię zakazów i nakazów.

Polscy cywile stosują się do jego rozporządzeń, a jednak Niemcy nie zaprzestają swojego terroru. Rozpoczyna się rzeź miasta - Niemcy opuszczają mury miasta, układają działa i godzinami strzelają do Polaków, na oślep. Jak do kaczek. Tylko jednego dnia zginęło około stu cywilów. Ranni byli dobijani bagnetami. Po tej rzezi aresztowano ponad 800 mężczyzn, wielu z nich rozstrzelano. Ginęły niewinne, bezbronne kobiety i dzieci. Rozwalono działami i podpalono 426 budynków mieszkalnych, zniszczono zabytki, ryneczek, kościoły, budynki użyteczności publicznej... Dzika demolka, przypominająca niemieckie barbarzyństwo z Powstania Warszawskiego.

A oto jak witali najeźdźców nasi - jak ich nazywa Jan Tomasz Gross - ,,sąsiedzi".

,,Dzień był piękny, jasny, złocisty… Słońce darzyło promieniami swymi całe to nieszczęście już rozpoczęte, a mające wkrótce przybrać tak olbrzymie rozmiary!
Szłam razem z tłumem na ulicę Wrocławską – bo tą ulicą od spalonej stacji mieli wejść Niemcy. Miałam wrażenie, że to jakaś potworna zmora tłocząca mi piersi. Rozglądając się trwożnie dookoła siebie, widziałam wśród tłumów bardzo wiele twarzy spokojnych – uśmiechniętych. Masy te sprawiały wrażenie, że idą na spotkanie czegoś, czego się spodziewały, czego może skrycie pragnęły… a dodać należy, że tłumy mówiły przeważnie żydowskim żargonem lub językiem niemieckim. W pół godziny później usłyszałam trąbkę i głuchy głos warczących bębnów. Milicja rozsunęła publiczność, a środkiem zaczęła iść pruska piechota. Między jedną partią a drugą jechał konno Preusker. Wysoki, szczupły blondyn z twarzą o ostrym, wstrętnym wyrazie z monoklem w oku jak zresztą wszyscy oficerowie, którzy go otaczali. Wszyscy oni oprócz Preuskera przyglądali się ładnym paniom. – „To Preusker, komendant – objaśniano”. Wtem rozległ się wśród tłumów okrzyk: „Hoch! Hoch Wilhelm II” i kilka młodych Żydówek rzuciło kwiaty na orszak Preuskera." (Zofia Hartmanowa, aktorka teatru w Kaliszu)

,,Z niemałym zdziwieniem ujrzałem znów (kilka godzin po wymordowaniu dziesiątek polskich cywilów - dop. Razproza) nawiązujące się stosunki wojska z publicznością. Oto np na Wrocławskiej stoi kordon pruski - obok dowodzącego oficera dwie młode żydóweczki! Flirt idzie w najlepsze." (J. Dąbrowski, ,,Katastrofa kaliska").

,,Nastrój w poniedziałek robił w ra żen ie świąteczne, jakby się radowano. Przyczynili się głównie do tego żydzi, którzy entuzjastycznie witali każdą grupę żołnierzy, krzycząc „Hoch" „es lebe", częstowali żołnierzy papierosam i, chociaż ci z odrazą odmawiali ich przyjęcia." (B. Szczepankiewicz, ,,Kalisz wśród bomb")

,,Odkryłem pod łóżkiem dwie deski, ziemi wybrałem łyle, aieby sobie łam urzqdzić kryjówkę ziemię wywieziono, córka stała na straży, ażeby dać znać kiedy w sqsiednich domach rewizja odbywcć się będzie, w krytycznej chwili wszedłem do kryjówki, żona deski założyła i łóżko stanęło na miejscu. Oficer z żołnierzami wpadł i do nas, pyta się starszej córki, gdzie są dwaj urzędnicy kolejowi, których szukamy, wy ich macie tu ukrytych. Rozpoczęła się rewizja, która nic nie wykazała, więc krzyknął na żydówkę, która przy tem z odległości asystowała, coś po niemiecku, a żydówka odzywa się do córki, dla czego panienka nie chce się przyznać przecież panience nic za to nie zrobią. W idocznie z wywiezionej ziemi żyd ów ka się czegoś dom yślała i m usiała oficerowi wskazać moje mieszkanie". (P. Sikorski)

,,Od sierpnia r. 1914, gdy pruskie armaty zamieniły Kalisz w kupę gruzów, pobyt niemieckich hord w Polsce stal się jednem nieustanmem pasmem gwałtów i zniszczenia. Burzono i z ziemią zrównywano fabry­ki. Z dymem puszczano kościoły, dwory, pałace. Rabowano. Kradziono. Niemieccy oficerowie, jak pospolici złodzieje, kobietom polskim zdzierali z palców złote pierścionki. Szerzono mord i pożogę. Wieszano, rozstrzeliwano. Dziesiątki tysięcy Polaków szły do straszliwych obozów koncentracyjnych, gdzie wśród nieopisanych cierpień nie za­brakło wybitnych polityków i pisarzy. Z rąk niemieckich nie ucierpiała nic tylko jedna kategoria mieszkańców Polski: żydzi. To byli ,,swoi“, którzy z radością wybiegali naprzeciw zwycięzcy i tysiącem cennych usług umieli uczynić się potrzebnymi. I to są ci, co dziś czołgają się przed trybunał koalicyjny, abv złożyć tam za pośrednictwem swych holenderskich, duńskich czy amerykańskich współwyznawców akt oskarżenia przeciw Polsce." (Antoni Chołoniewski, w roku 1919. Sto lat temu, a brzmi jak pisane wczoraj).

Nawet jeśli Chołoniewski przesadził twierdząc, że żydzi w Polsce nie ucierpieli po agresji niemieckiej w I Wojnie Światowej (byli wśród ofiar również w opisywanych wyżej zdarzeniach w Kaliszu), to jednak jest faktem niezaprzeczalnym, że spora część społeczności żydowskiej w Polsce już wtedy jawnie i otwarcie manifestowała swoją wrogośc wobec narodu polskiego, i serdeczność wobec jego okupantów - nawet tych, którzy ich potem masowo mordowali.

A jeśli mnie matematyka nie myli, i jeśli rok 1914 przypadał wcześniej niż lata 1939-1945 - oznacza to, że opisane wyżej wydarzenia rozgrywały się PRZED wydarzeniami w Jedwabnem (pomijając na moment prawdziwość zarzutów pod adresem Polaków), i PRZED antysemickimi zachowaniami niektórych Polaków w czasie wojny. Ale o tym Grossy nie piszą książek, szkoły nie uczą, filmów nie kręcą, w TVN-ach nie wspominają.

Odpowiedz Cytuj
TVS 23-08-18 7:53

Piekne.Super.Tylko tyle mogę napisać.Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 23-08-18 22:43

"O przeszłości i teraźniejszości. O tym, jak ściśle i nierozerwalnie się ze sobą łączą. Równie długie, co... fascynujące. Nie dlatego, że ja to piszę, tylko dlatego, że historia jest fascynująca, a teraźniejszość - niezwykle emocjonująca. Poświęć chwilę.

AKT PIERWSZY.

Rok 1683. Muzułmanie szykują się do wielkiego i ostatecznego natarcia na Europę. Doradcy Sobieskiego sugerują, by - przynajmniej na razie - nie mieszał się w ten konflikt, i pozwolił, żeby obie walczące strony, czyli wojska tureckie i wojska Europy Zachodniej, wzajemnie się wykrwawiły, na czym skorzystałaby Polska. Dziś wiemy, że były to bardzo słuszne rady. Że Polacy powinni przyglądać się z boku, jak Europa się wykrwawia. No właśnie, DZIŚ to wiemy. Dziś wszyscy jesteśmy mądrzy i wszystkowiedzący.

31 marca 1683, polski król i austriacki cesarz, w obliczu nadchodzącego zagrożenia, zawieraja przymierze przeciw Turkom. Główną odpowiedzialność bierze na siebie cesarz, zobowiązując się do wystawienia armii 60-tysięcznej, Sobieski ma dostarczyć 40 tysięcy. W dodatku cesarz Leopold zobowiązuje się do utrzymania polskiej armii, pieniądze na ten wielki wydatek (bo wyżywienie kilkudziesięciu tysięcy chłopa to nie jest hop siup, o innych wydatkach nie wspominając) dostanie od papieża. Pozostało więc tylko czekać na rozwój sytuacji, i w razie potrzeby - lać Turczyna w pysk i patrzeć czy równo puchnie. Obmyślono plan działania. Nikt wtedy nie brał na poważnie możliwości, że celem muzułmanów będzie Wiedeń - Sobieski dał więc tylko słowne zapewnienie, że JEŚLI doszłoby do tego nieprzewidzianego wydarzenia, to choć zawarte przymierze takiej akurat sytuacji nie przewiduje - on nie zostawi Wiednia w potrzebie. Sobieski nie dał tego na piśmie, dał tylko słowo. Dla Polaków dane słowo znaczyło wtedy więcej, niż dla późniejszej Francji i Wielkiej Brytanii - traktaty i pisemne gwarancje.

Gdy Kara Mustafa i jego krwiożercza armia podchodzą pod bramy Wiednia, Austriacy są w szoku. Nie spodziewali się tego, są zupełnie nieprzygotowani do obrony miasta, w powietrzu pachnie katastrofą. Na rozpaczliwe wołania cesarza Leopolda o pomoc, imperia europejskie odpowiadają, że albo nie mogą pomóc, albo... nie chcą. Nie obchodził ich los cesarstwa austriackiego, skupiły się na obronie własnych interesów. Austriacka armia pod Wiedniem (dowodzona przez Polaka, Lubomirskiego), składała się wówczas z niespełna 33 tysięcy żołnierzy. Turecka nawałnica liczyła sobie prawie dziesięć (!) razy więcej.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak potoczyłyby się losy Europy, gdyby Sobieski olał dane cesarzowi słowo i przyglądał się, jak muzułmanie wykańczają Austriaków i wprowadzają na podbitym terenie swoje rządy. Może, gdyby nic nie robił i poczekał, a potem ruszył na zmęczone i osłabione wojska Mustafy, zyskałby nowe terytoria dla polskiego narodu, a potem uczyniłby z niego największe imperium w Europie, zbyt mocne, by zaborcy wyciągali ku niemu brudne łapska? A może zwłoka i pozwolenie armii tureckiej na podbicie Austrii doprowadziłyby do takiego umocnienia się tej armii, że pokonanie jej stałoby się niemożliwe? Może, w obliczu ówczesnej sytuacji geopolitycznej, bitwa pod Wiedniem była faktycznie OSTATNIM dzwonkiem, ostatnią szansą na powstrzymanie imperialnych zakusów muzułmanów?

Sobieski nie zamierzał gdybać. Dał słowo, więc postanowił go dotrzymać. Widział, że chrześcijańska cywilizacja jest zagrożona, więc - gdy tylko zakończyły się prowadzone błyskawicznie przygotowania - postanowił działać, zamiast siedzieć na tronie, popijać miód, dupczyć Marysieńkę i odczytywać raporty o stratach walczących stron. Ruszył na Wiedeń, i choć jego wojska pod względem liczebności nie mogły się równać z armią świetnie wyszkolonych, doskonale uzbrojonych islamskich najeźdźców, rozbił tę armię w proch, aż skuliła ogon i uciekła w popłochu, dając sobie spokój z krwawymi inwazjami na chrześcijańską Europę - aż do XXI wieku. Sobieski działał na pierwszej linii frontu, osobiście dyrygując swoimi wojskami, podczas gdy cesarz Leopold spierdolił ze stolicy własnego kraju zanim na dobre zaczęła się walka, schował się i czekał, aż Polacy ocalą jego kraj za niego.

Nic dziwnego, że kiedy kurz opadł i stało się jasne, że Sobieski ocalił europejską cywilizację, kiedy kobiety piszczały na jego widok, kiedy szwedzka królowa w dowód uznania nadała mu symboliczny tytuł króla świata, kiedy w Rzymie zarządzono cały miesiąc uroczystości ku chwale zwycięzców bitwy pod Wiedniem - cesarz Leopold, który po prostu schował się, oddał całe panowanie nad obroną Wiednia Sobieskiemu i zamknął oczy, czuł się jak ostatnia szmata. To dlatego, zamiast wiwatować, skakać z radości, dziękować Sobieskiemu i jego armii na kolanach - przyjął polską delegację chłodno, nie bawił się nie tylko we wdzięczność ale nawet w okazywanie jej szacunku, i pozwolił sobie nawet na uszczypliwości pod adresem swoich wybawców. Co więcej - Leopold nie dotrzymał umowy, i nie zagwarantował polskiej armii dawno obiecanego prowiantu. Czyli - Sobieski zobowiązał się do zorganizowania armii, przebycia z nią setek kilometrów i uratowania Austriakom dupy, z narażeniem życia własnego i swoich żołnierzy, Leopold zobowiązał się, że ogarnie im szamę i zagrychę. Sobieski dotrzymał słowa. Cesarz austriacki - nie.

AKT DRUGI.

Jest rok 1771. Austria zawiera sojusz z... Turcją.

Rok później, w 1772 roku dochodzi do Pierwszego Rozbioru Polski. Wśród rozbiorców... Austria. Kraj ocalony przez Polaków. Kiedy reszta krajów wypięła się na oblężony Wiedeń, na pomoc ruszyli Polacy. 89 lat później Austriacy podziękowali im za to... bandycką kradzieżą ich terytoriów. A potem kolejne rozbiory. Aż do ostatecznego odebrania niepodległości narodowi swoich wybawicieli. Jedno z największych skurwysyństw w historii ludzkości. Nic dziwnego, że wśród zszokowanych żołnierzy polskich pod Wiedniem już wtedy głośno mówiono: ,,żeśmy niepotrzebnie cesarza odsieczą wspomogli... niechby ta (austriacka) pycha do szczętu wyginęła!"

Traktat rozbiorowy podpisała cesarzowa Maria Teresa Habsburg, wnuczka opisywanego wyżej Leopolda. Według jednej z wersji mało wiarygodnych zresztą), gdy przyszło jej podpisywać traktat rozbiorowy, zapłakała. O jejku, jejku. Bardziej bym się wzruszył, gdyby napisano, że się zesrała.

AKT TRZECI.

Jest rok 2002. Kanał ,,Planete" emituje film dokumentalny ,,Sułtan, czyli władca", nakręcony przez duet niemieckich reżyserów - Angelę Volkner i Petera Bardehle. Film dotyczy imperium Osmanów, opowiada też o bitwie pod Wiedniem, w której polskie wojska przesądziły o zwycięstwie nad armią Mustafy i na kilkaset lat zatrzymały islamską inwazję na Europę. O czym zapomnieli w swoim filmie wspomnieć jego niemieccy twórcy?

O tym, że Polacy w ogóle brali udział w tej bitwie.

AKT CZWARTY.

Jest rok 2017. W Brukseli zostaje po 10 latach budowy otwarte muzeum - Dom Historii Europejskiej. Zawiera półtora tysiąca eksponatów i opowiada o setkach najważniejszych wydarzeń w historii naszego kontynentu. Znalazło się miejsce na krytykę chrześcijaństwa i państw narodowych (Lenin wstaje z mauzoleum i bije brawo, przybija high five z Marksem), znalazło się miejsce na przedstawienie stalinizmu jako kontrastu wobec nazizmu (bo przecież słowo KOMUNIZM w negatywnym kontekście nie przejdzie unijnym marksistom przez gardło, więc trzeba się ratować stalinizmem), znalazło się miejsce na podpisaniu Piłsudskiego jako dyktatora, nie znalazło się miejsce na choćby wspomnienie o bitwie pod Wiedniem, podczas której Polacy uratowali Europę przed inwazją zabójczych muzułmanów, ani na wspomnienie o bitwie polsko-bolszewickiej, w której Polacy znowu ocalili Europę, tym razem przed falą komunizmu, która miała ją zalać, zaczynając od Polski. Polski opór w czasie II Wojny Światowej skończył się, zdaniem, twórców wystawy, w... październiku 1939.

Aha, jeszcze jedno. Budowa tego ekskluzywnego gówna kosztowała 55 milionów euro. Również z polskich podatków.

AKT PIĄTY.

Jest sierpień roku 2018. Władze Wiednia nie zgadzają się odsłonięcie (gotowego już) pomnika Sobieskiego, w kolejną rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej. Powód? Pomnik ma wydźwięk... antyturecki.

A jaki ma mieć, kurwa, wydźwięk pomnik poświęcony upamiętnieniu obrony europy przed bandycką inwazją armii tureckiej...?

Gdyby w 1683 Sobieski ruszył na ratunek Wiedniowi zaatakowanemu przez Eskimosów, napierdalających w Austriaków śniegiem, pomnik miałby wydźwięk antyeskimoski.

Ale na Wiedeń i Europę nie napadli Eskimosi, Indianie, Hindusi, Marsjanie ani Klub Miłośników Myszki Miki, tylko pierdolona armia turecka. Więc choćby się wszyscy lewacy i marksiści tego świata zesrali, to pomnik dotyczący Bitwy pod Wiedniem MUSI mieć w tym kontekście wydźwięk antyturecki.

AKT SZÓSTY, SIÓDMY, CZTERDZIESTY DRUGI i DWUSETNY.

Są już w trakcie pisania.

Nawet jeśli lubisz seks, nie dawaj się dymać byle komu, szanuj się. Jesteś Polakiem, jesteś Polką. To zobowiązuje. Co możesz zrobić?

Chciej. Wyciągaj wnioski. Myśl samodzielnie. Weryfikuj informacje zanim łykniesz je jak młody pelikan. Nie łykaj gotowców jak tabletek, wyrób sobie własne poglądy. Jeśli jesteś facetem, wyhoduj sobie jaja. Jeśli jesteś kobietą, poświęć w tygodniu dwie godziny, które tracisz na ,,Barwy szczęścia" albo kolejny głupawy teleturniej, który nie daje ci nic oprócz rachunku za stracony czas - na poczytanie mądrej książki, na przykład historycznej, nie polecanej przez ,,Agorę". Miej odwagę nie iść za tłumem tylko dlatego, że to tłum.

To jeszcze nie wszystko, ale to już bardzo dużo."

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 30-08-18 21:47

,,Człowiek już nie chce się denerwować na starsze lata, bo są ludzie, którzy jeszcze pytają: po co to Powstanie było? To już człowiek nie może wytrzymać. Jak ktoś w tym czasie był może w kołysce jeszcze albo się nie urodził, nie zna czasów okupacji, to można go zrozumieć, ale ktoś mu powinien to powtarzać, co to było, dlaczego to Powstanie było? Niestety, są tacy ludzie. Ja zostałem sierotą, bo ojca aresztowali i na to nie ma rady. Ale też spotkałem się z takim pojęciem „bo na to widocznie zasłużył”... Takie jest pojęcie ludzkie, że „zasłużył” na to, że coś musiał zrobić. To znaczy, co? W obronie Niemców ? Myśmy napadli na Niemców czy oni na nas?" (Henryk Sołtysiak)

,,Po drodze spotkałem dziewczynkę, może dziesięcioletnią bidulkę wychudzoną, byle jak ubraną, z gołymi nóżkami, podbiegła do mnie i mówi: „Ja będę pana chlebak niosła”. Mówię: „Ty nie możesz z nami iść”. „Nie, ja z panami pójdę, ja będę chlebak niosła, ja nie będę przeszkadzać”. „A gdzie twoi rodzice?”. A jej rodzice zginęli na Woli. I ona z żołnierzami przeszła na Stare Miasto, a później, kiedy już otwarto łączność kanałową z Żoliborzem ona z wojskiem przeszła do nas na Żoliborz. Panicznie się bała Niemców. Panicznie się bała. Do tej pory pamiętam to dziecko, to niewinne dziecko, które już tak bardzo ucierpiało. To już z lękiem ona chyba żyła do końca życia. Panicznie się bała, widząc śmierć swoich rodziców na Woli. Tak dzieci za nie swoje winy cierpiały." (Powstaniec, Kazimierz Wilczyński)

,,Potem przyszło straszne rozgoryczenie, bo żeśmy sobie uzmysłowili, że nas zdradzono. Ale moim osobistym zdaniem wybuch Powstania uratował Polskę, że w ogóle Polska istnieje, bo gdyby nie było Powstania, to nie wiadomo, jakby się ta sprawa skończyła. Być może, że Rosjanie wtedy by poszli, zajęliby Berlin jeszcze jesienią 1944 roku i oni wtedy podyktowaliby swoje warunki, a my byśmy zostali dołączeni jako któraś republika radziecka, była taka alternatywa. Czy gdyby zaszła potrzeba, znowu walczyłbym o niepodległość Polski? Gdybym się czuł na siłach, to bym nie zastanawiał się jednej chwili." (Powstaniec Leszek Dziomdziora)

,,W naszej naturze jest żeby być narodem wolnym, niepodległym, suwerennym… zawsze zrywaliśmy się do powstania. Widzieliśmy w tym szansę istnienia, ocalenia… I to jest taka moja odpowiedź, starszego człowieka, który jest po wielu refleksjach, każdemu będę to mówił. Bo można różnie oceniać Powstanie – od strony politycznej, społecznej, moralnej, militarnej. Zawsze u nas były powstania, rezurekcje. Zawsze chcieliśmy być wolnym narodem. I taka jest moja odpowiedź." (Powstaniec, Kazimierz Wilczyński)

,,Ja miałam przecież wtedy 21 lat. Człowiek na co dzień widział gwałty, akty , ten terror, rozstrzeliwania, te plakaty… Megafony, które nadawały przez cały czas . To miało się na co dzień. Człowiek chciał coś działać. Poza tym człowiek był jeszcze wychowany. Szkoła była . Później też zastanawiałam się, kto uczył tej miłości do Ojczyzny? Skąd to człowiek wziął? Troszeczkę może z własnego charakteru, trochę może książki, bo przecież u rodziców były książki i się czytało – „Obrona Lwowa”, „Bitwa pod Raszynem” i tak dalej. Pełno było patriotycznych książek. A poza tym szkoła, kościół, organizacje szkolne i harcerstwo, rodzina… Nie da się odpowiedzieć na pytanie „skąd brało się siły”? To było tak oczywiste, że nie można było inaczej postąpić." (Uczestniczka Powstania, Danuta Dąbrowska-Sokołowska)

,,To był obowiązek. Uważałam, że to jest mój obowiązek, po prostu." (Uczestniczka Powstania, Olga Jędrkiewicz-Owczarek)

,,To było tak naturalne, po prostu to był obowiązek, nad tym nikt się nie zastanawiał." (Powstaniec, Stanisław Kral-Leszczyński)

,,To był obowiązek służenia Polsce. Młodzież ówczesna miała trochę inne podejście niż obecna. Nie cała oczywiście, ale znaczna część. Nie myśleliśmy zupełnie merkantylnie. Widzieliśmy prześladowania niemieckie. Byliśmy patriotami, tak nas nauczono w domu i w szkole, nad tym się nikt nie zastanawiał. To był obowiązek wstąpienia do Armii Krajowej i walki z okupantem niemieckim w nadarzającej się sytuacji." (Powstaniec, Wojciech Walosiński)

,,Czy gdybym miała znowu dziewiętnaście lat, czy poszłabym do Powstania Warszawskiego? No pewno! Przecież to był obowiązek każdego Polaka." (Uczestniczka Powstania, Zofia Braczek)

,,Nie żałuję mojej służby w partyzantce. Przecież to był obowiązek patriotyczny wobec Matki Ojczyzny." (Powstaniec, Longin Kołosowski)

,,Emocje były szalone. Tak bardzo pragnęliśmy zemsty za te pięć lat poniżenia, strachu, mordów. Gdy już wiedzieliśmy, że Warszawa staje do walki, bardzo się cieszyliśmy. Wreszcie! Przy okazji obecnej rocznicy usłyszałam wypowiedź pana Jana Ołdakowskiego, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego. Mówił o Janie Nowaku-Jeziorańskim, który przyjechał do Warszawy przekonany, że powstanie nie ma sensu. Ale gdy zobaczył miasto, zrozumiał, że powstanie zwyczajnie nie mogło nie wybuchnąć. Trzeba to było przeżyć, odczuć ma własnej skórze te krzywdy, łapanki, egzekucje uliczne, ten strach, żeby nas zrozumieć. Z roztrzaskaną stopą trafiłam do szpitala położniczego przy ulicy Lwowskiej. - Nic nie zrobimy, tu nie ma żadnych narzędzi chirurgicznych - powiedział prof. Stefanowski, chirurg i ortopeda, wspaniały człowiek. Zdecydował o amputacji. Najpierw starali się amputować mi nogę na wysokości łydki laubzegą, dokończyli zwykłą piłą do drewna. Ból był nie do zniesienia. Oczywiście, nie było możliwe, żebym chodząc o kulach, mogła opatrywać rannych. Ale na kwaterze pomagałam w inny sposób - robiłam opatrunki, zajmowałam się sprawami administracyjnymi. Nigdy nie żałowałam, że straciłam nogę. Nie złamało mnie to." (Uczestniczka Powstania, Katarzyna Rabińska-Nowakowska)

,,Myśmy wtedy nie filozofowali, tylko uważaliśmy, że trzeba walczyć i koniec." (Powstaniec, Bogumił Dąbrowski)

,,Część społeczeństwa uważa, że młodzież teraz jest inna. Ja tak nie uważam. Wydaje mi się, że gdyby teraz była taka sytuacja jak była wtedy, ta młodzież, która jest, tak samo by postąpiła." (Powstaniec, Leszek Dąbrowski)

Przykro mi, panie Leszku.

Jest rok 2018, obchodzimy stulecie niepodległości, a idole sporej części polskiej młodzieży jawnie sympatyzują ze zdrajcami narodu, zagranicznymi agentami i partiami stworzonymi do osłabiania polskiej suwerenności. Pana koleżanka z Powstania w obronie Polski straciła nogę, i dalej walczyła o Niepodległość.

Oni z dumą śpiewają, że nie oddaliby za Polskę ani jednej kropli krwi.

10-letnia, niewinna, bezbronna, przerażona dziewczynka straciła rodziców, zamordowanych przez bandytów, którzy napadli nasz kraj. Pilnie potrzebowała kogoś, kto ją przygarnie, pomoże jej, zaopiekuje się nią.

Oni by jej nie pomogli. Z dumą śpiewają, że nie biegaliby po kanałach z karabinem, jak jacyś powstańcy.

Pomińmy na chwilę zasadność i ewidentne błędy przywódców Powstania. Legenda Powstania to jego bohaterscy uczestnicy, a nie naiwni i bezpieczni za swoimi biurkami dowódcy. To dla tych pierwszych czcimy to wydarzenie. Czcimy ich męstwo, a nie błędy ich przywódców. Oni rwali się do walki przeciwko tym, którzy ich zniewolili. Przeciwko tym, którzy wydawali rozkazy, że Polacy mają kłaniać się w Polsce swoim panom, Niemcom.

Co muszą czuć ludzie, którzy każdego dnia biegali między płonącymi ruinami, przedzierali się między zwłokami kolegów ze szkoły i nadstawiali własną głowę tylko po to, żeby nasze i kolejne pokolenia miały szansę żyć w wolnej Polsce - co czują, czytając, że przedstawiciele pokolenia o które walczyli CHWALĄ SIĘ (!!!) i robią forsę na CHWALENIU SIĘ tym, że nie chciałoby się im walczyć o Polskę...?

Przecież to musi przeszywać serca tych polskich bohaterów jak niemieckie kule.

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 06-09-18 7:11

,,Tak".

Tym słowem Eric Hobsbawm, brytyjski Żyd, przez kilkadziesiąt lat (aż do rozwiązania) członek Brytyjskiej Partii Komunistycznej, odpowiedział w wywiadzie dla BBC na pytanie: czy śmierć milionów ludzi zamordowanych przez komunistów, była warta walki o komunistyczną utopię.

Jak zauważył pewien brytyjski publicysta: wyobraźcie sobie co by się działo, gdyby jakiś radykalny historyk wyraził opinię, że wymordowanie kilku milionów Żydów byłoby tego warte, gdyby nazizm miał wygrać wojnę i opanować Europę.

Hobsbawm dużo rozpisywał się o tym jaką głupotą było Powstanie Warszawskie, i że śmierć Polaków była KARĄ za tę decyzję. Powstanie w getcie żydowskim mu jednak nie przeszkadzało, a o zbrodni komunistów, którzy wymordowali w Katyniu tysiące polskich jeńców i elity polskiego narodu - żydowski komunista Hobsbawm (właściwie: Hobsbaum) nawet się nie zająknął.

Rok 2012, Hobsbawm umiera.

BBC przerywa program, czci wydaniem specjalnym komunistę publicznie usprawiedliwiającego wymordowanie przez komunistów milionów ludzi, i nazywa go jednym z najwybitniejszych myślicieli ostatniego półwiecza. O złożenie zmarłemu hołdu prosi między innymi brytyjskiego Żyda, historyka Simona Schamę, znanego z tego, że gdy część intelektualistów nawoływała do bojkotowania Izraela z powodu zbrodni na Palestyńczykach, porównał ich do nazistów i hitlerowców.

CNN, w hołdzie zmarłemu, nazywa tego marksistę jednym z najwspanialszych historyków naszych czasów.

Elaboraty pochwalne pod jego adresem pisał również The Guardian.

Cała czołówka światowej lewicy pogrążona w żałobie po śmierci zajadłego, krwiożerczego komunisty.

Bo niedaleko pada lewica od komuny. BARDZO niedaleko.

---

(EPILOG)

Na pierwszym roku moich studiów, pewien uznany wykładowca informował nas, że brytyjska BBC to ideał medialny, wzór i odniesienie dla każdego młodego adepta dziennikarstwa, który powinien dokładać wszelkich starań, by dążyć do standardów dziennikarskich oferowanych przez BBC.

Na drugim roku wyszło na jaw, że mój wykładowca był w latach 80-tych konfidentem SB.

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 12-09-18 11:42

,,To nie jest zdjęcie ze żniw. Kopacze z Wólki Okrąglik i sąsiednich wsi pozują do wspólnej fotografii z milicjantami, którzy zatrzymali ich na gorącym uczynku. W chłopskich kieszeniach były złote pierścionki i żydowskie zęby. U stóp siedzących ułożone czaszki i piszczele..."
Takim opisem opatrzyła ,,Wyborcza" zdjęcie z kolejnego antypolskiego paszkwilu, opublikowanego kilka lat temu. Chodziło o Polaków szukających złota wśród ofiar obozu zagłady w Treblince. Oczywiście ochoczo sięgnął po tę fotkę Żyd Gross w swojej antypolskiej książce. Jego książkę przeczytały tysiące ludzi na całym świecie, rozpisywały się o niej i zachwycały się jej antypolską wymową największe światowe media. Nie muszę dodawać, że lewicowe.
Nagle jednak kilku dziennikarzom się zachciało.
Zachciało im się zbadać ten wątek.
Okazało się, po sprawdzeniu archiwów, że w dniu, w którym rzekomo miało dojść do profanacji zwłok i zrobienia tego zdjęcia ,,cmentarnym hienom", 4 marca 1946, na tym terenie były PRZYMROZKI, a na rzekach - zatory lodowe. Temperatura w okolicach zera. Tymczasem ludzie widoczni na fotografii pozują w lekkich, letnich wdziankach, niektórzy - na bosaka. Nie wiem jak Gross albo Michnik, ale ja zimą na bosaka nie chodzę.
Co więcej, dziennikarze dotarli do osoby, która przekazała ,,Wyborczej" tę fotografię i znała osobę, która była świadkiem sytuacji widocznej na zdjęciu. Co się okazuje?
Ludzie widoczni na zdjęciu to nie pazerni bandyci przyłapani - jak twierdzi żydowska gazeta dla Polaków - na rozgrzebywaniu grobów w poszukiwaniu złota, lecz ludzie, którzy zostali zebrani przez służby mundurowe do uporządkowania szczątków na terenie dawnego obozu.
Po ujawnieniu tych faktów, dziennikarze ,,Wyborczej" - ci sami, którzy tonem ostatecznym i mentorskim opublikowali antypolski podpis pod fotografią - stwierdzili w kolejnym artykule, że... ,,Nie wiemy jakie były okoliczności zrobienia tego zdjęcia."
Taktyka żydowska wobec Polaków - NAJPIERW oskarżać i pluć, a dopiero potem, jak ktoś wywoła do tablicy, martwić się dowodami. A że większości kłamstw nie da się już zweryfikować, część błota zostaje i przylega.
Jeśli sami nie będziemy STANOWCZO bronić się przed falą jadowitych kłamstw i oszczerstw pod naszym adresem, jeśli nie będziemy dąży do prawdy - tak niewygodnej dla dzisiejszej narracji i poprawności politycznej - nikt tego za nas nie zrobi.
Nawet Bóg nie będzie miał żadnego racjonalnego powodu, żeby chronić nas wbrew naszej woli.

Zdjęcie w [LINK]

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 12-09-18 22:39

11 marca 2002, legendarna Mekka w Arabii Saudyjskiej. W szkole dla dziewcząt, na skutek niedopałka rzuconego przez jedną z uczennic, wybucha pożar. W szkole przebywa znacznie więcej uczennic niż wymagają przepisy, a wyjście jest tylko jedno. Na miejscu pojawiają się służby ratownicze, gotowe do akcji.

Nagle na ich drodze stają funkcjonariusze Komitetu Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu. Blokują ratownikom wejście do szkoły. Okazuje się, że część uczennic nie ma... odpowiedniego, zgodnego z islamem, ubioru. Brakuje im między innymi kwefy, czyli zasłony na twarz. Zatrzasnęli drzwi i poinformowali, że nie wypuszczą źle ubranych uczennic z płonącego budynku. Komitet Zapobiegania Złu woli, żeby dziewczyny zginęły w żywym ogniu, niż żeby pokazały się cywilom i służbom ratowniczym w nieodpowiednim stroju, i wodziły ich na pokuszenie.

Trwają przepychanki. Po jakimś czasie udaje się odsunąć oszołomów od drzwi i zacząć akcję ratowniczą.

Z budynku wyciągnięto zwłoki 15 zwęglonych, nieodpowiednio ubranych dziewczynek.

Komitet ma się dobrze, działa do dzisiaj. Afery nie udało się zatuszować, ale bez problemu udało się ją wyciszyć i ograniczyć do minimum.

Komitet może sobie spokojnie w dalszym ciągu Krzewić Cnoty i Zapobiegać Złu.

Odpowiedz Cytuj
Jedwabnik 14-09-18 9:33

Amerykański, lewacki ,,VOX" opublikował kilka godzin temu na YouTube filmik, który ma już 320 tysięcy wyświetleń. Filmik nosi tytuł ,,Polska wpycha Unię Europejską w kryzys".
,,Polska się zmienia", zaczyna lektor. W tle muzyczka jak w studenckim horrorze. Jest mowa o świętowaniu przez Polaków niepodległości, o nacjonalizmie, zmianach w armii, zniszczeniu mediów (zapewne autorzy mają na myśli ,,niszczenie" Gazety Wyborczej poprzez odcięcie jej dotacji z budżetu i anulowanie prenumerat, którymi do tej pory ta śmieciówka ratowała sobie budżet i nabijała statystyki), a żeby usłyszeć w filmiku o ,,KON-STY-TUCJI!" wystarczy poczekać pół minuty. Jest też wchodzenie Tuskowi w dupę. Generalnie - ,,Pacjent po operacji zmniejszenia mózgu o 90% - pakiet podstawowy".
Dalej słuchamy o tym jak to Polska idzie w stronę autorytatywnych rządów, choć jeszcze kilka lat temu ,,uchodziła za jedną z najbardziej obiecujących młodych demokracji". Tak, nie wątpię, że agenci i sprzedawczyki byli dla zagranicy bardzo ,,obiecujący", obiecywali im w zamian za stanowiska rozgrabianie całego kraju i masową wyprzedaż. Wszystko się zgadza.
Nagle pada dramatyczne pytanie narratora: ,,Więc, jak do tego doszło? I czy można to zatrzymać?"
Więc, doszło do tego przy urnach wyborczych. Nazywamy do: ,,DE-MO-KRACJĄ". Czy można to zatrzymać? Można, bardzo łatwo - przy urnach wyborczych. Nazywamy to ,,DE-MO-KRACJĄ". To zabawne, że lewacy wycierają sobie pyski tym słowem, a okazuje się, że nawet nie wiedzą do czego służy.
Muszę dodawać, że założycielem strony Vox (wchodzącej w skład VOX MEDIA) jest Żyd Ezra Klein? I że w podziękowaniach na końcu filmiku widnieje... Ludmiła Kozłowska? Oskarżana na Ukrainie o zdradę państwa i wspieranie organizacji terrorystycznych, i nad którą wisi nakaz opuszczenia Unii Europejskiej.
Na koniec zacytuję najpopularniejsze komentarze pod filmikiem.
,,Wow. Po prostu wow. Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce i zwyczajnie nie wiem jak to skomentować, może poza słowami, że z odpowiednim podkładem muzycznym można sprawić, że nawet najgorsze kłamstwa zabrzmią jak prawda."
,,Polska chce być niepodległa. Jak możemy to powstrzymać? (Vox, 2018)"
Hindus Sharath Chandra napisał: ,,Drogi Voxie, Polska zareagowała na niekontrolowaną imigrację, która poskutkowała niezliczonymi przestępstwami w Niemczech, Szwecji itp. Myślę, że to Polacy powinni decydować kto ma nimi rządzić, a nie wy albo ja. Zamiast naznaczać ich jako rasistów, postarajcie się zrozumieć ich punkt widzenia. Nie demonizujcie ludzi, którym zależy na swojej ojczyźnie."
,,Polska szturmem przejmuje świat. Brawo dla nich. Ochrona swojej kultury i ochrona swojego narodu przed terroryzmem to jeszcze nie rasizm. Niech Bóg błogosławi Polskę."
Julio Agosto: ,,Polska przywraca naturalny porządek po tym, jak lewica rozwaliła go na kawałki. Naprzód, Polsko!"
,,Nie przejmujcie się, Polacy, Węgrzy są z wami!".
,,Goebbels byłby dumny. Oszukujmy i oszukujmy i oszukujmy... Typowy fake news."
Kristijan Banovic: ,,To bzdury! Polacy nie są nacjonalistami, po prostu kochają swój kraj - co w tym złego?! Jestem Chorwatem i chciałbym, żeby Chorwaci byli tacy jak Polacy. Kocham Cię, Polsko! Pozdrowienia z Chorwacji."

Odpowiedz Cytuj
Gość 14-09-18 10:00

Skoro nam nie po drodze z Unią to wystąpić z niej i tyle.
Dziwię się, że Unia jeszcze nie kopnęła nas w dupę.
Jak mówią nasi politycy:" Unia ma się od nas odpieprzyć" to powinni to zrobić.
Dopiero by u na nastąpił dobrobyt i rodacy wrócili by z saksów, miałby kto budować drogi, darmowe mieszkania itd.
A bezpieczeństwo... nasz światły minister obrony tworzy 4 dywizję!!! ustawi ją w tyralierę na granicy z Ruskimi i spoko.
Przecież Polska to potęga, ma kilkadziesiąt samolotów, 3 dywizje wojska, okręty... e, okręty nam nie potrzebne, my bydziemy walczyć ino na lądzie.
No w razie czego Orban nam przyjdzie z pomocą, pewnie Chorwacja, może Gruzja toż to potęgi. Po cholerę nam ta Unia i Nato.

Odpowiedz Cytuj



Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://scinawa.istrefa.com

istrefa gmina Ścinawa | istrefa powiat Lubin | istrefa dolnośląskie | istrefa Polska

Ścinawa - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat Lubin, województwo dolnośląskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 59-330


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem